Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga

Czerwony Kapturek
Kiedy? 6/09/2008 17:15:23

Dzisiaj zamiast normalnej notki, bajka mojego autorstwa, która w pełni wyraża moją frustrację!
Ogólnie twór powstał w akcie desperacji. Tydzień się poświęcałam, słodyczy nie jadłam, wchodzę dziś na wagę, a tu brak zmian, ta sama cyferka. Świat jest okrutny, niesprawiedliwy i niech się osoby z szybką przemianą metaboliczną dzisiaj przede mną chowają, bo mam ochotę ich zabić obcinaczkami do paznokci. HA!
Pisałam to z nastawieniem na „typową bajkę” stąd wtrącenia o leśnych zwierzątkach i polnej drodze, potem starałam się to przeobrazić w „typowy kicz blogowy”. Następnie po prostu pisałam, przeplatając akcję z prawdziwego „Czerwonego Kapturka” (te pytania Wilka) by później uznać, że nie chce mi się już walić bezsensownie w klawiaturę i szybko zakończyłam całą akcję, powracając do koncepcji kiczu (cały ending…). Wtrąciłam też wątki charakterystycznego dla mnie humoru (cały motyw Pudziana). Oczywiście w tym wszystkim czuć odrobinę „mnie” ;]
Mam nadzieję, że się spodoba : )
Z dedykacją dla wszystkich tak jak ja – „odchudzających się” :]
Oby wam waga skoczyła, ale w dół!
Endżoj!

Polną droga szedł nie, kto inny, a Czerwony Kapturek. Niepozorna szczupła dziewczynka, z dwoma mocnymi warkoczami, błękitnymi oczami jak morze o wschodzie słońca i białym jak mleko uśmiechem. Dzierżyła wdzięczne imię Kredka gdyż jej mama była daltonistką i nie miała ciekawszego pomysłu, chociaż nie wiem, co ma jedno do drugiego. Kredka podskakiwała wesoło mijając to kolejne znajome drzewa. Uśmiechała się się do leśnych zwierzątek i zbierała kwiatki, była zachwycona pięknem wokół i leśna atmosferą, którą stwarzała ta przyjemną wilgoć w powietrzu i podśpiewywanie ptaków. Jedyna osobom, czy może zwierzęciem, któremu ten nastrój się nie udzielał był zły Wilk Kaloria. Wkurzało go to cale gadanie o pięknych kamyczkach i cudownych okazach drzew, wszystko było dla niego jakieś... za chude. Tak, więc postanowił, że weźmie sprawy w swoje łapy i sprawi, że ktoś się w tym lesie tak roztyje, że aż miło będzie nań popatrzeć! Wtem dostrzegł Czerwonego Kapturka, który przysiadł na mchu i poprawiał chusteczkę przykrywającą wiklinowy koszyczek z furą żarcia. W głowie złego Wilka Kalorii zrodził się plan, w oczach zaiskrzyło coś, jakby nadzieja, wiedział już, co ma zrobić. Pogwizdując podszedł do Czerwonego Kapturka i zagaił.
-Co tam masz w koszyczku, Czerwony Kapturku? – uśmiechnął się chytrze.
-Jedzenie dla babci! Babcia jest bardzo słaba i nie ma jej, kto gotować, dlatego też ja jej noszę codziennie jedzenie z wioski, prosto do jej chatki, co się mieści w centrum lasu!
-Acha. To bardzo miło z Twojej strony… - przytaknął wilk i kontynuował - Czerwony Kapturku, a dlaczego masz takie szczupłe nóżki? – patrzył z obrzydzeniem na idealne nogi Kapturka.
-To, dlatego Wilku, ze dużo chodzę codziennie, uprawiam jogging przed śniadaniem i po kolacji, nawet na siłkę czasem się przejdę i wyciskam na bieżni!
-Aaaa! – pokiwał z niby uznaniem Wilk - Czerwony Kapturku, a dlaczego masz takie smukłe rączki?
-To pewnie dlatego, że codziennie targam tą kiełbachę, chleb, osiem dań i sproszkowaną zupkę chińską dla babci...
-Czerwony Kapturku, a dlaczego nie masz ani grama tłuszczu na buzi?
-Ponieważ często się uśmiecham, dużo gadam, rozcieram śluz ślimaka na czole i policzkach przed snem oraz rzadko choruję!
-A myślałaś może o tym, aby się trochę odciążyć i podjeść trochę z koszyczka przeznaczonego dla babci? – zaczął kusić.
Niestety. Czerwony Kapturek jak wszystkie bohaterki melodramatyczne uległ i wyjadł całą kiełbachę z koszyczka, a dopiero potem pobiegł do babci. Następnego dnia Wilk w drodze do leśnej chatki starszej kobiety znów zaczepił Kapturka i znów skłonił ją do pozbawienia babci odrobiny pożywienia. Dni mijały, a Czerwony Kapturek poszerzał swoją masę, tył, tył i tył przez te nadprogramowe kaloria. Matka Kredki była zdruzgotana i wymyśliła dla córki dietę. Przykazała też, aby nie jadła nic poza posiłkami wyznaczonymi właśnie przez nią. Czerwony Kapturek była grzeczną córeczką tak więc wzięła słowa matki do serca, zwłaszcza, że jej też zależało na szybkim powrocie do dawnej wagi. Nigdy nie przyznawała się do tego głośno, ale bardzo podobał jej się Mariusz Pudzianowski, którego kiedyś spotkała na osiedlowej siłowni
Kolejnego dnia ponownie wybrała się do babci z koszyczkiem napchanym różnymi specjałami takimi jak domowy tort truskawkowy czy powidła śliwkowe i chleb pszenny. Wilk Kaloria na widok Kapturka wyszedł z krzaczka w, którym się czaił (ciekawe co on tam robił?! – dop. Aut.) i tak jak zwykle zaproponował małą przerwę na obrobienie wiklinowego koszyczka ze smacznych produktów. Jednak Kredka, której wciąż w głowie szumiały słowa mamy nie zgodziła się i tym razem nie zajmując się ptakami czy kwiatuszkami udała się prosto do babci. Wilk zły takim obrotem spraw postanowił skorzystać z podleśnego metra i dostać się szybciej do Babci Kapturka. Wyszedł z założenia, że skoro nikt nie może być wystarczająco grubiutki by go zadowolić, to on będzie i dowiedzie tego za pomocą babci. Postanowił skorzystać z super szybkiej kolei podleśnej. Ukrytym w wiekowym grabie przejściem dostał się na stację. Wykupił bilet, wsiadł do metra i już po chwili znajdował się pod chatką. Zastał tam to czego się spodziewał – spasłą staruchę, która nie mogła się ruszać, bo była tak strasznie gruba. Nic dziwnego, po takiej ilości specjałów jaką ona dostawała nikt nie mógłby utrzymać figury. Babcia okazała się wspaniałym materiałem trawiennym jak stwierdził Wilk po włożeniu jej całej do paszczy z czym miał wielkie problemy. Niedługo po tym do domku wszedł Kapturek, jednak wesoła minka mu zrzedła kiedy to zamiast babci zobaczył Wilka Kalorię tyle, że w wersji XXL.
-Ty.. Ty.. NIEDOBRY WILKU! – wykrzyknęła Kredka, a w jej oczach zaświeciły łzy.
Jednak to było ostatnie słowa jakie wypowiedziała, bo chwilę później również została zjedzona przez Wilka Kalorię.

Ending:
Mariusz Pudzianowski stał przed domkiem Czerwonego Kapturka z bukietem kwiatów w prawej ręce, a ciężarkiem w lewej. Nerwowo stukał swoimi butami na obcasach, które ukradł producentom TVNu jeszcze za czasów gdy występował w "Tańcu z Gwiazdami". Nie wiedział czy zapukać. Od dawna podobała mu się Kredka, dziewczynka o wdzięcznej figurze i zawsze pogodnym uśmiechu, dziś chciał jej powiedzieć o skrywanych do tej pory uczuciach. W końcu nie zapukał. Zdecydował się na cywilizowane zadzwonienie dzwonkiem. Otworzyła mu kobieta, która kolorem twarzy przypominała dobrze rozdeptany, brudny, śnieg. Pomimo, że była murzynką była strasznie blada. Mariusz domyślił się, że to matka jego ukochanej.
-Przepraszam, czy zastałem może Kredkę? – delikatnie skłonił się Pudzian, kobiecie stojącej w drzwiach, prawdopodobnie, przyszłej teściowej.
-Kredka… - głos Matki Kapturka zadrżał – została zjedzona.
Mina Mariusza nie wyrażała przez moment nic, odwrócił się, z ręki wypadł mu bukiet, który chwilkę później wiatr zdmuchnął do ogromnej kałuży w kształcie serca, która już od tygodnia nie chciała wyschnąć. Jakby czekała na ten bukiet, bukiet niespełnionej miłości, nieoznajmionego uczucia, który podobnie jak ta kałuża – wyparuje.


Jakie z tego morały?
1. Przed kaloriami nie uciekniesz, same cię znajdą prędzej czy później.
2. Odchudzać się tez nie ma sensu, bo Ci babcie zjedzą.
3. Prawdziwa miłość czeka przed drzwiami i nerwowo stuka butami na obcasach. Nie można zwlekać, bo może nigdy nie jej nie zaznasz, gdyż wcześniej pożre Cię okrutny Wilk Kaloria.



oyasuminasai 6/09/2008 17:15:23 [Powrót] Komentuj









Oyasuminasai, czyli tam gdzie diabeł mówi dobranoc